Blog > Komentarze do wpisu

Boczek. Kilogram wędzonego boczku

Mój pies przypomina warchlaka. Łatwiej go przeskoczyć niż obejść. Rozumiem, że zwierzęta upodabniają się do właścicieli, ale myślę, że Irka już przegoniła swój wzór. I brnie dalej, a im dalej, tym większy apetyt.

Jesteśmy w tym tygodniu na wsi, rozkoszujemy się spacerami, początkiem wiosny i słońcem, a także kuchnią mojej mamy. Dziś w moim menu na obiad są gołąbki w liściach ukiszonej całej kapusty, z nadzieniem z mięsa mielonego, pęczaku, pieczarek i odrobiny boczku wędzonego. Mama poszła rano do sklepu, zrobiła zakupy. Wróciła, wyciągnęła z siatki zawinięty w folię boczek, aby pokazać, jaki ładny udało jej się zdobyć. Odwinęła, zobaczyłam wielki kawał mięsa (ok. 1 kg), ale nawet nie zdążyłam powąchać. Irka była pierwsza. Kilogram wędzonego boczku zniknął w czeluści jej paszczy. Szybko wsadziłam rękę, aby go stamtąd wyciągnąć, ale było za późno. Ona go nawet nie pogryzła, tylko jak na krokodyla przystało zrobiła jedno wielkie chap! Zęby zatrzymały się na mojej ręce...

Kilogram boczku. Jestem załamana :-/

wtorek, 20 marca 2012, ciekawa_psa

Polecane wpisy

Komentarze
2012/03/20 16:43:34
Ha, ha, ha! Niezła jest, naprawdę:)